Wokół odżywiania w autyzmie narosło wiele przekonań, które brzmią poważnie i obiecująco. Niektóre z nich mają w sobie ziarno prawdy, inne przypominają raczej opowieści snute w dobrej wierze. Wspólnym mianownikiem jest nadzieja, że poprzez dietę da się coś naprawić, uspokoić, przywrócić do normy.
Autyzm nie jest jednak chorobą, którą można wyleczyć odpowiednim jadłospisem. To zaburzenie rozwojowe układu nerwowego, w którym mózg rozwija się w nim inaczej, ta odmienność jest trwała.
Wsparcie osób z autyzmem polega więc przede wszystkim na tym, by pomóc odbierać świat w sposób możliwie spokojny i przewidywalny. Sposób odżywiania ma w tym swoją rolę, ale nie jest nadrzędnym instrumentem leczenia autyzmu.
Mimo to dostępne są rozmaite propozycje suplementów i produktów, które rzekomo mają przynosić spektakularne efekty. Wymienia się witaminy w wysokich dawkach, kwasy omega-3, magnez, cynk, preparaty probiotyczne, ekstrakty roślinne. Pojawiają się też bardziej wyszukane sugestie, jak mleko kozie czy wielbłądzie.
Opisy bywają przekonujące, pełne zapewnień o poprawie funkcjonowania, o zmianach w zachowaniu lub o „odblokowaniu”. Te obietnice mogą trafiać w emocje rodziców, oiekunów lub samego autysty.
W praktyce jednak nie ma rzetelnych dowodów na to, że takie środki wpływają na samą istotę autyzmu. Mogą być wartościowym uzupełnieniem diety, jeśli są stosowane rozsądnie i po konsultacji, ale nie zmieniają sposobu, w jaki funkcjonuje układ nerwowy.
Trudno nie zauważyć, że za częścią tych narracji stoi chęć sprzedaży. Im bardziej wyjątkowy produkt, tym wyższa cena i większe obietnice. W przypadku rodzin, które i tak mierzą się z codziennymi wyzwaniami, taka strategia bywa szczególnie dotkliwa.
Czy to oznacza, że dieta nie jest ważna? Przeciwnie - ma znaczenie i to ogromne, tylko na innym poziomie, bardziej egzystencjalnym i jednocześnie bardzo konkretnym.
Wciąż to samo...
Pierwszy powód wiąże się z tendencją do powtarzalności. Wiele osób w spektrum chętnie sięga po te same produkty, czasem bardzo wąskie zestawy. Bywa to chleb z musztardą, makaron bez dodatków, sucharki, frytki, jogurt jednego rodzaju, naleśniki bez nadzienia. Zdarza się też sytuacja odwrotna, gdy ulubiony produkt jest naprawdę zdrowy. Ktoś mógłby jeść brokuły codziennie, z niegasnącym entuzjazmem. To pokazuje, jak silna potrafi być tu potrzeba stałości.
Jednak spożywanie wciąż tego samego, nawet jeśli dany produkt uchodzi za wartościowy, prowadzi z czasem do niedoborów.
Organizm potrzebuje różnorodności, aby dostarczyć sobie pełnego zestawu składników odżywczych. Monotonia żywieniowa może odbijać się na samopoczuciu, odporności, energii.
Nie chodzi o to, by odbierać komuś jego ulubiony smak. Można go zachować i podawać często - w połączeniu z poszerzonym repertuarem produktów.
W przypadku dzieci wymaga to jednak cierpliwości. Przekonywanie przy stole, że „nie można jeść ciągle zupy pomidorowej”, rzadko przynosi efekt. Częściej prowadzi do napięcia, a w konsekwencji do odmowy jedzenia w ogóle. Zmuszanie, zakazywanie, musztrowanie czy moralizowanie przy posiłku nie buduje dobrych skojarzeń. Jedzenie powinno kojarzyć się z przyjemnością i spokojem.
Lepszą drogą jest zapraszanie do stopniowego poznawania smaków. Można proponować małe porcje nowych potraw, pytać o wrażenia, pozwalać wybierać. Dobrym pomysłem jest też włączanie ulubionego produktu w różne dania. Jeśli ktoś lubi brokuły, można dodać je do zupy, sałatki czy kanapki. W ten sposób znany smak staje się pomostem do nowych doświadczeń.
To nie ten widelec!
W codzienności osób z autyzmem kluczowa jest przewidywalność. Dotyczy to również jedzenia: stałe godziny posiłków, spokojne tempo, niewielkie porcje podawane częściej. Dla wielu osób znaczenie ma także temperatura jedzenia. Jedni preferują potrawy ciepłe, inni chłodne. Uszanowanie tych preferencji zwiększa komfort.
Pomocne bywa również stałe miejsce przy stole, ulubiony talerz, znany kubek, a nawet pluszak, który „uczestniczy” w śniadaniu. To drobne elementy, które budują poczucie bezpieczeństwa.
Brzuch mnie boli i nie jestem głodny
Drugi ważny aspekt dotyczy układu pokarmowego. Osoby w spektrum częściej zmagają się z dolegliwościami jak zespół jelita drażliwego, bóle żołądka, zgaga czy zaburzenia apetytu. Napięcie nerwowe, które bywa częścią codzienności ma wpływ na funkcjonowanie jelit. W takich sytuacjach lekka, dobrze zbilansowana dieta przynosi wyraźną ulgę.
Regularność posiłków, odpowiednia ilość błonnika i nawodnienie pomagają odciążyć organizm.
A suplementy? Mleko wielbłądzie? Mogą mieć swoją wartość jak wiele innych produktów, nie zmienią jednak sposobu odczuwania bodźców ani reakcji emocjonalnych osoby w spektrum, nie sprawią też, że ktoś przestanie być autystyczny. Nie należy więc przypisywać im roli, której nie są w stanie spełnić.
Na koniec zostało coś najwspanialszego - jedzenie jako przyjemność, chwila spędzona wspólnie na doświadczeniu smaków i zapachów, jak mała wyprawa - czasem bardzo ostrożna a innym razem odważniejsza i jednocześnie coś tak znajomego. Dobrze jest, gdy przy stole jest miejsce na takie odczucia.
Dodaj komentarz
Komentarze