W mroźną noc nad Europą Środkową niebo nagle wypełnia się tańcem barwnych świateł. Narychmiadt sięgasz po smartfona, by uwiecznić ten niepowtarzalny moment.
Jeszcze kilka lat temu zorza polarna była zjawiskiem, które kojarzyło się głównie z Islandią lub północną Norwegią. Dziś coraz częściej pojawia się ona też w Irlandii, Niemczech, Polsce czy Czechach i to jako zjawisko powracające – czasem nwet kilka razy w roku.
To rodzi naturalne pytanie: co właściwie się zmieniło?
Odpowiedź nie leży w jednym czynniku. Jest efektem rzadkiej konfiguracji kilku procesów, które akurat teraz nakładają się na siebie.
Jak powstaje zorza polarna
Ta imponująca iluminacja jest skutkiem oddziaływania pola magnetycznego Ziemi oraz Słońca, będącego aktywną gwiazdą, która stale emituje strumień naładowanych cząstek – tzw. wiatr słoneczny. Czasami jednak na jego powierzchni dochodzi do znacznie silniejszych zjawisk: koronalnych wyrzutów masy (CME – Coronal Mass Ejection). Są to ogromne chmury plazmy i pola magnetycznego wyrzucane w przestrzeń międzyplanetarną.
Gdy taka chmura dotrze do Ziemi, zaczyna oddziaływać z jej polem magnetycznym. Część cząstek słonecznego wiatru zostaje skierowana w okolice biegunów magnetycznych, gdzie zderza się z atomami tlenu i azotu w górnych warstwach atmosfery. Te zderzenia powodują emisję światła – czyli zorzę polarną.
Co to jest maksimum słoneczne
Aktywność Słońca zmienia się cyklicznie, w rytmie trwającym średnio około 11 lat.
W trakcie cyklu wyróżnia się:
minimum słoneczne, czyli okres, w którym występuje niewiele plam i mało rozbłysków, oraz maksimum słoneczne - z dużą ilością plam, częstymi rozbłyskami i CME.
Obecnie znajdujemy się bardzo blisko maksimum słonecznego cyklu 25, które – co istotne – okazało się silniejsze i bardziej niestabilne, niż początkowo prognozowano. Jest ono jednym z kilku czynników sprzyjających powstawaniu zorzy.
Czołowe uderzenia CME – kluczowy szczegół
Nie każdy koronalny wyrzut masy ma takie samo znaczenie. Decydujące jest to, w jakim kierunku został wyrzucony.
Jeśli CME mija Ziemię bokiem – efekt jest słaby lub go po prostu nie ma.
Jeśli dochodzi do tzw. czołowego uderzenia CME (halo CME), Ziemia otrzymuje pełną dawkę energii.
W ostatnich latach obserwujemy nie tylko dużą liczbę CME, ale także częste uderzenia czołowe, czyli sytuacje, w których chmura plazmy trafia niemal dokładnie w Ziemię - to już drugi krok do utworzenia się polarnego tańca świateł.
Dlaczego zorze są częstsze właśnie u nas?
Zorza polarna zawsze tworzy się wokół biegunów magnetycznych, w tzw. owalu zorzowym. Podczas silnych burz geomagnetycznych ten obszar rozszerza się na południe.
Obecnie dzieje się to częściej, ponieważ aktywność słoneczna jest wysoka i niestabilna, CME następują seriami, bez długich przerw na regenerację magnetosfery. Dodatkowo pole magnetyczne Ziemi jest obecnie słabsze niż w XIX i XX wieku – różnica jest subtelna, ale wystarczająca, by granica widoczności zorzy rozszerzyła się o kilkaset kilometrów na południe.
Ta rzadka konstelacja czynników sprawia, że Europa Środkowa coraz częściej znajduje się na granicy olbrzymiego owalu zorzowego.
Wszystko dzieje się zatem za sprawą jednoczesnego występowania kilku elementów, z których każdy z osobna nie byłby wystarczający. Razem tworzą jednak konfigurację, która w widoczny sposób nasila efekt występowania zorzy na niższych szerokościach geograficznych.
Co dalej? Prognoza na najbliższe lata
Modele aktywności słonecznej wskazują, że rok 2026 pozostanie okresem podwyższonej aktywności Słońca.
Możliwe są kolejne silne burze geomagnetyczne.
W kolejnych latach zjawisko to zacznie stopniowo słabnąć.
To oznacza, że zorze w Europie Środkowej nadal mogą się pojawiać, choć z czasem coraz rzadziej.
Zorza jest zatem w naszym regionie wyjątkowym gościem, a jej pojawienie zawsze staje się momentem zachwytu tą subtelną iluminacją nocnego nieba.
Dodaj komentarz
Komentarze